Blog

A JAKBY TAK NAUCZYĆ SIĘ BYCIA TWARDYM?

Życie niektórych ludzi nie rozpieszcza. Śmierć bliskich, wypadki, choroby – w tym te nieuleczalne, przychodzą zazwyczaj nieoczekiwanie. Albo niepełnosprawne dziecko, nałogi czy utrata pracy… Bywa w życiu różnie, a słysząc, albo oglądając reportaże, płakać się chce i serce pęka, no bo ileż nieszczęść można znosić?

Jest taka lektura szkolna, którą każdy chyba czytał kiedyś z zaciekawieniem. To „Karolcia” Marii Krüger. Opisuje przygody tytułowiej bohaterki i niebieskiego magicznego korlaika. Spełniał on życzenia, niestety, tracił za każdym razem swą moc i robił się blady. Kiedy Karolcia zorientowała się, że przyszedł moment na ostatnią prośbę, myślała, myślała, myślała… aż wymyśliła, że poprosi koralik, aby spełniały się marzenia wszystkich ludzi. I nagle chorzy ozdrowieli, dzieci otrzymały wymarzone zabawki, sąsiad stał się znanym muzykiem, bo właśnie tego pragnął najbardziej, a Karolcia cieszyła się szczęściem innych, bo – widać – była empatyczna.

Och… gdyby tak można mieć niebieski koralik!

Ale nikt go nie ma, za to każdy ma głowę, w niej mózg i szare komórki do myślenia. Wiem, że to trudne, ale z wyłączeniem stanów chorobowych tak ciężkich, jak np. depresja, którą trzeba leczyć, to można probować samemu coś z problemami robić. I jak kij, który zawsze ma dwa końce, tak i myślom ulec można. Tym złym i tym pozytywnym.

Bez magicznego koralika to trudne, wiem, ale gdyby tak nauczyć się bycia silnym? Brać się w garść, gdy przychodzą trudniejsze dni? Szukać pozytywnych ludzi dookoła? Zwierzać zaufanym? Otwierać na dobre rady szczerych i życzliwych osób? Dbać o swoje zdrowie dobrze i mądrze odżywiając się (jakież to ważne, by mieć wtedy dużo siły!)…

Wiem… łatwo się mówi, ale próbować warto. Poddać się, jest łatwiej niż walczyć. Ale warto walczyć. Do końca i dla samych siebie!

 

 

2 komentarze

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *