Blog

ŚWIĄTECZNE WZRUSZENIA

Kiedy byłam dzieckiem, Boże Narodzenie było okresem wyczekiwanym z tęsknotą. Nie pamiętam szału przedświatecznych zakupów, widoku ubranych choinek już w listopadzie ani tylu , co teraz, ozdób w sklepach czy reklam. Pamiętam natomiast grudniowe wieczory spędzane na własnoręcznym robieniu łańcuchów z kolorowego papieru, karpia pływającego w wannie, ubieranie choinki w wigilijny poranek.

Oglądając stare zdjęcia w albumie, widząc ubogie drzewko z „kilkoma na krzyż” gałązkam a pod nim siebie skromnie i staromodnie wystrojoną, powracają tamte wzruszenia. Tamte, bo obecne są zupełnie inne.

Świat minionych dekad, jakże ubogich i nienowoczesnych, pozwalał odczuwać w zupełnie inny sposób, niż dziś, kiedy Święta stały się skomercjalizowane. Sklepowe wystawy udekorowane w bożonarodzeniowe akcenty tuż po 2 listopada, zabierają pozytywny niepokój danego wyczekiwania. Brak śniegu i wysokie temperatury działają również niekorzystnie. Co pozostaje?

Dla ludzi wierzących zapewne sens i głębia kolejnej rocznicy narodzin Bożej Dzieciny. A co z ludźmi niewierzącymi?

Odebrałam niedawno telefon od osoby, której sms-em, jak większości dalszych znajomych, składałam życzenia z okazji nadchodzących Świąt. Powiedziała, że byłoby hipokryzją z jej strony dziękować i życzyć tego samego, bo jest niewierząca, ale życzy mi radości, dobrego zdrowia i wszystkiego najlepszego na najbliższe dni i w całym nowym roku.

A co ze wzruszeniami? Czy może jest tak, że cała dawna magia, to były tylko emocje, które w dzisiejszych latach są nie tak wyraźne, przez skomercjalizowane Święta.

 

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *