Blog

DO LEKARZA, DO LEKARZA, BRACIE

Kiedy coś wpadnie komuś w oko i nie może poradzić sobie samodzielnie, udaje się do okulisty. Gdy boli ząb, a domowe sposoby nie pomagają na dłuższą metę, chcąc nie chcąc, wybieramy się do dentysty. Z rozbitą głową czy złamaną ręką pędzimy do chirurga, a kiedy zaczynamy niepohamowanie tyć, to wiemy, że nie pordzimy sobie bez wizyty u endokrynologa. Są jeszcze inni specjaliści, co do profesji których nie mamy wątpliwości. Jest jeden, o którym wstydzimy się mówić… psychiatra.

Nikt nie chce być nazwany „głupkiem”, „czubem” czy „wariatem”, bo niestety utarło się, że korzystanie z porad psychiatry tak właśnie jest podsumowywane. Ba, wizyta u psychologa również bywa skrywana, jakby wstydem było prosić o pomoc kogoś, kto jest specjalistą z jakiejś dziedziny. A szkoda, że takie opinie są wyrażane i ciągną się za człowiekiem…

Byłam w lekkim szoku, kiedy prowadzono ze mną rozmowę kwalifikacyjną przed przyjęciem dziecka do szkoły średniej z internatem i jedno z pytań brzmiało: czy syn/córka korzystali kiedyś z pomocy psychologa?

To jak? Nikt nie pytał o okulistę, czy aby moje dziecko dobrze widzi ani jakie choroby zakaźne już przeszło, a tu proszę.. Psycholog był ważny.

Jak się niedługo potem okazało, szkoła- choć miała opinię „elitarnej”- nie potrafiła radzić sobie z podstawowymi problemami dotykającymi dorastającą młodzież, a pani pedagog rodzicom chętnie wręczała wizytówkę polecanego psychiatry sugerując, ze dzieci powinne być konsultowane w jego gabinecie.

Masz babo placek! Tak źle, tak niedobrze. Z jednej strony narzekam, że ludzie wstydzą się wizyt u psychiatrów a z drugiej komentuję negatywnie zachowanie szkolnego pedagoga. Dlaczego?

Ano dlatego, że ze wszystkim, a tu szczególnie, trzeba taktu, umiaru, odpowiedniego sposobu, by kogoś nie urazić, nie ośmieszyć, nie pomniejszyć niczyjej wartości.

W wielu krajach własny psycholog lub osobistyt coach, to normalka. Przerabianie nawarstwiających się problemów, które mogą prowadzić do tragedii szczególnie, gdy człowiek ma tendencje do depresyjnych nastrojów i pesymistycznie patrzy na świat, są zbawienne. Nierzadko łatwiej obcemu opowiedzieć o problemach niż obarczać nimi bliskich. Obcy i fachowo przygotowany do udzielenia pomocy psychologicznej człowiek nie oszuka, nie powie nic „dla świętego spokoju”, obiektywnie oceni.

Warto pomyśleć o tym, czy nie ma potrzeby wzmocnić się? Upewnić, że dobrze rozwiązaliśmy ten czy inny problem z sobą lub bliskimi? A może coś gnębi nas i wypieramy problem?

Ja radzę: do lekarza, bracie. Do lekarza! Wyjdziesz silny/a, a o to w życiu chodzi, by nie poddawać się. Niech psycholog czy psychiatra nie będa odtąd przedstwicielami wstydliwej dyscypliny.

 

Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za zwycięstwo spokoju i wewnętrznej harmonii!

Magda

Jeden Komentarz

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *