Blog

NOWOROCZNE POSTANOWIENIA

Będę codziennie cwiczyć. Albo nie, odrzucę cukier. Też nie bardzo. O! codziennie będę wstawać 15 minut wcześniej niż normalnie i będę medytować. I jeszcze zacznę odkładać 150zł miesięcznie.

Ufff… Namęczy się człowiek, w końcu coś postanowi, a w grudniu nawet nie wspomni, że 12 miesięcy temu poświęcił pół dnia na wymyślanie noworocznych postanowień.

Są na świecie ludzie wytrwali w postanowieniach, ale oni nie potrzebują Nowego Roku, by na siłę wymyślać: co by tu zmienić na lepsze? Po prostu, mają silną wolę i np. rzucają palenie z dnia na dzień. Albo postanawiają zmienić pracę, bo w swojej zaczynają się męczyć lub czują mobbing, a nie zamierzają zgłaszac tego dalej. Znam takich i zazdroszczę im, bo sama raczej należę do tych, którzy postanawiają coś i za chwilę nie pamiętają o tym. Zdradzę, że najgorzej wychodzi mi ze słodyczami. Nawet Wielki Post nie pomaga – od Środy Popielcowej najdłużej przez tydzień udało mi się wytrzymać bez ciastka, batonika czy drożdżówki. Cóż… słaba silna wola.

Moje postanowienie pozwoliło mi tak naprawdę zrozumieć, co chcę zmienić. Bo szlachetnie by było, abym będąc katoliczką, postanawiając coś popracowała nad swoją słabością do słodyczy dla cierpiącego Chrystusa, a nie zrobiła tego po to, by się ciut… ciut… odchudzić. Niestety, przyznać muszę, że tak było, bowiem kiedy po tygodniu katuszy, jakie towarzyszyły mi w związku z ograniczeniem słodyczy od których jestem uzależniona, zorientowałam się, że ani grama nie schudłam, to pomyślałam, że to nie ma większego sensu. I Jezus cierpiał nadal sam 🙁

Tamto doświadczenie pozwoliło mi jednak w zupełnie inny sposób spojrzeć na postanowienia. Otóż uczę się powoli nie obiecywać sobie rzeczy niemożliwych, tylko wyznaczyć jakiś punkt do zrealizowania. Ot, choćby,  że pojadę w miejsce, które lubię i wiąże się z miłymi wspomnieniami. Albo, że częściej zadzwonię do kogoś mieszkającego daleko, czy też to, że w najbliższym czasie uporzadkuję zdjęcia na dysku i pozgrywam je z aparatu do folderów w komputerze. I wiecie co? Idzie mi zupełnie lepiej niż z postanowieniem o ograniczeniu słodyczy ( cukier do herbaty weliminowałam i to jest mój niewątpliwy sukces, choć ciastka zostały).

No więc co z postanowieniami noworocznymi?

Niechaj każdy, któ potrzebuje, składa je. Robiąc to warto tylko pamiętać, by „mierzyć siły na zamiary” i nie poprzestawać po miesiącu na niczym. Warto bowiem mieć jasno określone cele w życiu. I niekoniecznie Nowy Rok musi być powodem ich wytyczania.

Jeden Komentarz

  • Czytelniczka

    Dobrze napisane! 🙂 Nierealne postanowienia wywołują tylko frustrację i poczucie, że „znów się nie udało” 🙂

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *