Blog

KOBIECY DZIEŃ

Jak zawsze, rano wstaję i biegnę o bułki. No, może nie zawsze, bo przecież w niedzielne poranki nie biegam. Potem szybkie sprawdzenie, czy aby dobrze pamiętam, że została zupa z poprzedniego dnia, bo jak nie, to nastawiam nową, by za półtorej godziny biec na busa, który zawiezie mnie do pracy.

– Powoli! – słyszę zazwyczaj od mijanych sąsiadów

– Tak, wiem, tylko nie chcę się spóźnić – odpowiadam

W pracy zdarza mi się myśleć o tym, czy zgasiłam gaz pod zupą i już obmyślam, co zrobię na drugie danie. No, chyba że ugotowałam coś dzień wcześniej, więc mam trochę lżejszą głowę w tym zakresie.

Po południu „lecę po zakupy” zastanawiając się, czy nie było na dzisiaj jakiegoś terminu, który przeoczyłam. Jakiś dentysta, okulista, ortodonta, czy inny lekarz mój lub któregoś z domowników. Sprawdzam więc nerwowo po powrocie, by uspokoić się, że nie zawaliłam.

Sterta ubrań do prasowania spędza mi sen z powiek. Nie! Nie mogę dłużej na nią patrzeć. Zaczynam więc prasować i przy okazji słucham radia, bo przecież chcę wiedzieć, co słychać w świecie. Robi się późno, wiec kolację czas przygotować. Czy inni rąk nie mają? Mają, mają, tylko albo zadania są do odrobienia, albo jakiś remoncik, porzadki, sprzątanie… Więc robię kanapki od razu dla wszystkich, bo miło będzie zjeść wspólnie.

Po kolacji czas na rozmowę, pogranie w grę planszową, przegadanie bieżących spraw lub trudne rodzinne rozmowy. Uff, późno się robi. Czas na kąpiel i wymarzony odpoczynek. Przecież rano muszę pobiec po  bułki…

Czy jestem niezorganizowaną narzekaczką? Albo znerwicowaną panią domu? A może po prostu lubię, by moi bliscy mieli wszystko świeże, czyste, smaczne? Pewnie przez ten rytm brakuje czasu na własne przyjemności, ale czy naprawdę trudno zrozumieć, że ktoś spełnia się i  czerpie radość z służenia innym? Przecież jestem dorosła i nikt mi nie każe robić tego wszystkiego. To mój wybór. Świadomy. I nie żałuję niczego!

Jeden Komentarz

  • ewa

    Ja rozumiem. Też tak mam. Rozumiem radość, którą odczuwam patrzac jak inni są szczęśliwi dzięki mnie. Fajnie piszesz 🙂

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *