Blog

KIEDY PRÓBUJESZ BYĆ PANEM BOGIEM

Jest taka książka „Halo, pan Bóg? Tu Anna”. Rewelacja. Mała dziewczynka zaprzyjaźnia się z dziweiętnastolatkiem. Znalazł ją na ulicach przedwojennego Londynu i przyprowadził do domu. Anna uczyła go życia, a zadając pytania, szczególnie te dotyczące dobroci Pana Boga, otwierała chłopakowi oczy na świat. Tak, mała dziewczynka uczyła dziewiętnastolatka życia.

Dziś często jest tak, że to starsi uczą czegoś młodszych. I dobrze, bo dzielenie się życiowym doświadczeniem jest słuszne, jednak nie zawsze dorośli są mądrzejsi, niestety. No i nie każde dziecko chce być uczone w sposób tradycyjny, czyli słuchając tego, co mówią inni. Są mali praktycy, którzy muszą włożyć palec w ognisko, by przekonać się i uwierzyć, że naprawdę w ten sposób można się oparzyć…

Najgorsze jednak, kiedy dorośli śmieją się z porad słyszanych od dzieci. Lekceważą, żartują, zamiast brać sobie do serca szczere wyznania ukazujące inny aspekt patrzenia na to samo. No i te podsumowania w stylu:

– co ty tam możesz wiedzieć?

Oj… Kiedy ktoś wypowiada takie słowa, to tak jakby stawiał się w roli najmądrzejszego nauczyciela, który wszystko wie najlepiej lub samego Pana Boga, który mówi się, że zna nawet nasze myśli. Takie oceny krzywdzą, bardzo krzywdzą. Powątpiewanie, poniżanie, ujmowanie doświadczeniu życiowemu zdobytemu przez dziecko, jest niesprawiedliwością tego świata. A przecież dzieci widzą, czują, uczą się, wyciągają wnioski. No i, przede wszystkim, zanim zaczną „kombinować”, są szczere. Nieraz nawet zbyt szczere…

Zaskakują mnie naiwne gierki dorosłych. Takie, kiedy poprzez wykorzystywanie przewagi wieku, wykształcenia czy pozyscji społecznej, prowadzą wszelkie rozmowy w kierunku swojego zwycięstwa. Najgorsze, co w życiu usłyszałam, to argument wychowawcy w Domu Dziecka wystrzelony jak kula armatnia w dyskusji z wychowanką:

– oj Ania, Ania, ja mam magistra, a ty chodzisz do szkoły specjalnej.

Ten wychowawca do dziś jest dla mnie małowartościowym kolegą. I choć ma dużo pieniędzy (porzucił pracę wychowawcy rozkręcając jakiś buizness), złe wrażenie, jakie pozostawił, trwa 25 lat. A owa Ania, dziś dorosła Pani Anna, mimo że ukończyła szkołę specjalną, rozsiewa zachwyt swą szczerością i dobrocią, z której jest znana.

Nie warto próbować wchodzić w rolę Pana Boga i oceniać innych. Warto natomiast uczyć się życia od tych najmłodszych, którzy również znają życie.

 

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *