Blog

NIESTOSOWNE PYTANIA

Byłam w życiu świadkiem zadawania wielu tzw. „niestotownych pytań”. Zazwyczaj ich autorami były dzieci. Ta niestosowność wynikała ze szczerosci, no bo kiedy dziewczynka pyta mamę o to, dlaczego pani stojąca w kolejce jest taka gruba, albo ile zarabia fryzjerka? Czy też  pytanie sugeruje, że ktoś niedługo umrze bo jest stary, to dorośli czują skrępowanie.

Moja mama przeżyła kiedyś taki stan przeze mnie. Myślę, że niejeden, zresztą, raz. Pamiętam, jak byłam z nią u krawcowej, która w domu szyła znajomym. W ciasnej kuchni małego mieszkanka w bloku, gdzie miała swój kącik z maszyną, była inna klientka, która gdy my przyszłyśmy z mamą na umówioną godzinę, kończyła przymierzanie. Stała pokornie jak słup soli w czymś obcisłym, świecącym i mocno zielonym, znosząc poprawki, jakie na niej nanosiła krawcowa.  Była, rzekłabym, obfitych kształtów i ciasno oblegający ją materiał podkreślał każdą fałdę tłuszczu oraz wypływający biust. Miałam może 10, może 12 lat. Chciałam przerwać nezręczną ciszę panująca w kuchni krawcowej, więc wypaliłam:

– skoro taka ładna halka, to już sobie wyobrażam jaka sukienka będzie piękna!

Cisza trwała nadal, a wzrok krawcowej spotkał się ze wzrokiem mojej mamy, która zaraz groźnie spojrzała na mnie.

Nie rozumiałam o co chodzi. Pani stojąca w „halce”, ze stoickim spokojem odpowiedziła, że to jest właśnie sukienka na wesele siostry, u której będzie druhną. Upssss

Zrozumiałam gafę, jaką popełniłam. Zaczęłam cos mamrotoać, że bardzo ładna i w ogóle, ale mleko już się rozlało. Mama długo potem tłumaczyła mi , żebym nie odzywała się niepotrzebnie. A ja tylko chciałam być miła…

Dzieci nie są, jak dorośli, złośliwe. Ich szczerosć wypływa z dzieciecego spostrzegania świata. Patrzą szeroko otwartymi oczami, a to co widzą  – opisują. Że ktoś jest bardzo gruby, że robi źle, ma dziurę, śmieszny kolor włosów, srogą minę, ale też to, że ktoś inny ma pięknego psa, ładną torebkę, piękną fryzuję i cudnie pomalowane paznokcie. Po prostu. Wszyscy to widzimy, tylko nauczyliśmy się nie mówić. I jako dorośli często udajemy, że nie widzimy. Na przykład tego, że sąsiad chodzi pijany, albo że sąsiadka zawsze w siatce z zakupami ma kilka piw. Nie słyszymy, a raczej udajemy, że nie słyszymy, jak w mieszkaniu obok odbywają się awantury czy płaczą dzieci.  Myślimy:

– po co się wtrącać?

I choć w domowym zaciszu o grubej pani, łysym sąsiedzie czy piwie w siatce znajomej opowiadamy najbliższym, to dziecięcą szczerość spychamy na poziom pseudo – społecznych nietaktów. No bo jak to? Mielibyśmy powiedzieć głośno sąsiadowi, że martwi nas to, że tak bardzo krzyczy na swoje dzieci? Przecież wtrącanie się jest złe, a szczerość dziecięca się nie opłaca. Albo zadać sąsiadce pytanie, czy nie za dużo alkoholu kupuje ostatnio?

Jestem przekonana, że panią w „zielonej halce” na weselu siostry obgadało wiele osób, śmiejąc się za plecami z jej tuszy. Ja swoim pytaniem o wałściwą sukienkę, czy raczej stwierdzeniem, które padło wtedy w ciasnej kuchni krawcowej, zasugerowałam, że nie wygląda dobrze. Ale cóż… skończyło się na reprymendzie, że tak zachowywać się  nie można.

Trudne to wszystko, ale często myślę, że życie byłoby łatwiejsze, gdyby dorosłych czasami stać było na szczere pytania.

 

2 komentarze

  • Aneta Boritzka

    Uwielbiam dzieci właśnie za ich szczerość. Pracowałam w placówce opiekuczo wychowawczej i tam były dzieci naprawdę bardzo szczere. Na wstępie padały nieprzyjemne pytania, a zarazem dające do myślenia:
    „Dlaczego ubrała pani ten swetr? Wygląda w nim Pani jak babcia” szereg różnych pytań. Nie były to złośliwe teksty, ale właśnie szczere. Nie raz mogłabym poczuć się skrępowana, ale tak nie było. Z kolei czuję się skrępowana, gdy z moim prawie trzylatkiem idę na spacer i on zadaje komuś dziwne pytania, a ja nie wiem jak wówczas zareagować. Bo czasem mój trzylatek już naprawdę dobzre obserwuje i sama chciałabym coś powiedzieć, ale mi nie wypada, więc wychodzi to z ust tzrylatka – zabawne to jest czasem. Kocham dzieci za ich szcerość i dlatego uwielbiam z nimi rozmawiać.

    • Magda Awoszko

      Dziękuję za wpis:)
      W mojej ksiażce „Myśli nieupaństwowione”jest kilka listów pisanych przez dziecko (Jasia) do misia, któremu chłopiec zwierza się z tego, jak spostrzega świat. Zachęcam do zapoznania się, a książkę można kupić w hurtowniach internetowych.
      Pozdrawiam serdecznie
      Magda

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *