Blog

KTO JEST BEZ WINY?

W Nowym Testamencie Pisma Świętego możemy przeczytać fragment, który opowiada o tym, jak to do Jezusa przyprowadzono kobietę cudzołożną licząc, że ją potępi i zaleci ukamieniowanie. Ku zdziwieniu wszystkich, nie tylko tego nie zrobił, ale „dokopał” pseudoświętoszkom mówiąc: „kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień”.

Ponieważ tkwię w szkolnej rzeczywistości, przysłuchuję się opowieściom nauczycieli o tym, jak to uczniowie przesadzają. A to któryś otworzył sobie piórnik i miał tam wzory, to odwracał się do kolegi lub ściagał z higienicznej chusteczki…

Wielkie mi hallo! Momentalnie przypominam sobie ów fragment z Pisma Świętego i zastanawiam się, czy aby ci nauczyciele, którzy teraz są zbulwersowani, za młodu byli idealni i nigdy nie ściągali? Nie wierzę.

Kiedy zdawałam maturę, rodzice opłacili studentkę matematyki, która w domu mieszkającej najbliżej szkoły koleżanki rozwiązywała zadania i potem, w kanapkach, również przez rodziców, zostały uroczyście wniesione ściągi z rozwiązaniem. Ta studentka została oczywiście nauczycielką i tak sobie myślę, czy pamięta co zrobiła dla paru złotych lat temu… kilkadziesiąt.

Jednym słowem wstyd. Każdy kiedyś skorzystał z podpowiedzi kolegów, napisał sobie wzór czy trudne słówko z angielskiego na ręce, zrobił ściągę. Dobra. Może nie każdy, bo zdolni i uczciwi się zdarzają, ale gwarantuję, rzadko. W luźnych rozmowach nauczyciele sami zdradzają: co i jak robili w szkole, kiedy byli uczniami. I jakoś punkt widzenia zmienił się razem ze zmianą punktu siedzenia.

A ja… nie, żebym broniła ściągania i oszukiwania, ale patrzę z wyrozumiałością przypominając sobie swoje szkolne lata. Może powinni odebrać mi maturę? Wszak jedno z zadań znajdujących się na ściądze z kanapki, przepisałam.

„Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień”.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *