Blog

PANDEMIA – NIE PANDEMIA

Kiedy w marcu 2020 roku dzieci nie poszły do szkół, tylko rozpoczęły tzw. zdalne nauczanie, wszyscy wiedzieliśmy, że nie jest wesoło. Obowiązkowe maseczki, rękawiczki, mycie rak i dezynfekowanie specjalnymi płynami sprawiły, że sporo z nas popadło w skrajność Jedni myli wszystko, co kupili, inni nawet opakowania przecierali spirytusem. Ludzie przestali się odwiedzać. Czarna wizja totalnej zagłady przysłoniła patrzenie na świt. Oczywiście, byli i tacy, którzy uważali że pandemii nie ma i wygłaszali teorie, jakoby ludzie dali się zmanipulować. Ale kiedy w szpitalach zaczęło brakować miejsc dla chorych, niejeden antycovidowiec spokorniał zwłaszcza, kiedy sam lub ktoś z jego otoczenia, zachorował.

Półtora roku potem, w czasie, kiedy wirus nadal sieje spustoszenie, zmęczeni siedzeniem w domach ludzie wyszli na ulice. Więcej! Postanowili wyjeżdżać na letni odpoczynek. Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak czy to we własnym, czy w wynajętym pokoju, rodziny mogą sobie miło spędzać urlopowy czas. Problem leży gdzie indziej. Otóż na plaży, w piękny, słoneczny dzień, ludzie bez maseczek leżą jak śledzie w puszce, przytuleni do siebie, bo ciasno. Czyżby pandemia się już skończyła? No… nie wiem. Co chwilę słyszę, że nowy wariant rozprzestrzenia się łatwiej niż podstawowy, a szczepienia, którym się licznie poddaliśmy, nie chronią przed nim.

No to już sama nie wiem: są rejony wolne od covidu, jak np. plaże, czy nie ma?

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *